Meble do miasta

wqeqwedqwqwdqw

Ostatnimi czasy Polacy coraz bardziej zaczynają przykładać wagę do tego co ich otacza. W prawie każdym większym mieście mamy już zadbane skwery i parki, przestają straszyć dziurawe drogi i powykrzywiane chodniki. Czy to wpływ tego, że jako społeczeństwo coraz bardziej się bogacimy czy też kluczową rolę odgrywają tutaj pewne od kilku lat lansowane wzorce – grunt, że wokół nas jest coraz ładniej.

Nic więc dziwnego, że coraz częściej zwracamy uwagę na tak zwane meble miejskie. Cóż to takiego? Otóż pod pojęciem „meble” kryje się nie tylko nowoczesna szafka pod telewizor, drewniana komoda czy wygodny narożnik. Także centra naszych miast wyposażone są w tzw. meble miejskie. Osłony na drzewa, których coraz więcej znaleźć możemy wokół nas zdecydowanie podnoszą walory estetyczne okolicy, pozwalając wkomponować coraz więcej zieleni w miejski krajobraz. Dzięki temu prostemu zabiegowi nasza okolica nie wygląda już jak jeden, odlany z betonu monolit a przypominać zaczyna raczej mały ekosystem, gdzie wszystkie czynniki doskonale ze sobą współgrają. Nie od dziś wiadomo, że wraz z coraz większą liczbą ludności, zamieszkującej naszą planetę, ilość drzew z roku na rok drastycznie maleje. Jak katastrofalne mogą być skutki tego zjawiska, przekonamy się zapewne dopiero za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, dobrze więc, że już dziś podejmowane są odpowiednie kroki, pozwalające w nowoczesny, zurbanizowany krajobraz wplatać drzewa i roślinność.

Wyobraź sobie niedzielny spacer z rodziną. Czy chciałbyś aby Twoje dzieci dorastały w szarym, smutnym i nudnym otoczeniu?

Gustowne ławki, które przestały już być zlepkami paru kawałków betonu i kilku powykrzywianych desek a w najgorszym razie tworzywa, kosze na śmieci parkowe, miejskie, uliczne i nie tylko – to wszystko sprawia, że nasza okolica prezentuje się ładniej, przytulniej. Tak zwana mała architektura przez lata była niesłusznie pomijana we wszelakich projektach urbanizacji wielkich miast i dopiero ostatnie lata pokazują, że wcale nie musi tak być.

Be the first to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*